Dwa miliony głosów…

Dzisiaj i w środę będziemy kontynuować temat konkursu na złą i dobrą wizualizację (więcej informacji w tym wpisie).

Zacznę od małego testowego pytania, ile razy prawy ciemnoczerwony ludzik jest większy od lewego blado czerwonego. Oba te ludziki występują w wizualizacji danych, którą zaraz przedstawię. Ale zanim to zrobię ciekaw jestem jakich proporcji się spodziewacie. Ludzik odpowiada liczbie emigrantów i pytanie brzmi ile razy liczba emigrantów wzrosła pomiędzy rokiem 2010 a 2004.

Zachowajmy na chwilę tę proporcję w pamięci, zaraz do niej wrócimy.

Wcześniej jeszcze kilka słów teorii.

Przedstawiając różne wizualizacje spotykam się z opinią, że wykres urozmaicony kolorystycznie jest łatwiejszy od odczytania. Być może. Ale w powyższym przykładzie ciemniejszy kolor będzie wydawał się większy, tylko dlatego że jest ciemniejszy.

Druga wątpliwość to wybór charakterystyki ludzika, która jest proporcjonalna do liczby emigrantów. Czy wzrost ludzika czy jego pole? Większość osób uzna pole ludzika za właściwą miarę do porównywania proporcji.

Kolejna interesująca sprawa to złudzenia percepcji wynikające z kontekstu w którym obrazek jest umieszczony.

Jeżeli teraz porównać wielkość czerwonego ludzika z roku 2010 do bladego ludzika z roku 2004 to proporcja wielkości może okazać się mniejsza niż w przypadku, gdy te dwa ludziki stały obok siebie.

Wykres z ludzikami i odpowiadającymi im liczbami znajduje się poniżej. Pochodzi on z tego artykułu z serwisu interia.pl.

Do konkursu został zgłoszony z komentarzem, że pierwszy ludzik nie ma wysokości odpowiadającej jednej jednostce tylko mu ,,głowa znacznie wystaje” ponad linię pomocniczą, najpewniej odpowiadającą wartości 1.

Ale większy ,,grzeszek” tego wykresu to używanie wysokości ludzików a nie ich pola do zobrazowania liczby emigrantów co zniekształca proporcje. Pole jako charakterystyka nie jest najlepsza (trudno porównuje się pola) lepszy byłby zwykły wykres słupkowy lub kropkowy.

Ach, zapomniałem. Zwykły wykres słupkowy lub kropkowy byłby nudny i kto wtedy chciałby przeczytać ten artykuł ;-)