Statystyka dla 8-9-latków, czyli jak zważyć psa linijką?

Dziś mamy dzień liczby pi i z tego powodu matematyczno statystyczny wpis.

Screen Shot 2016-03-14 at 17.48.42.png

Razem z Agnieszką Tomczyk (Politechnika Łódzka) i Martyną Śpiewak (Politechnika Warszawska) prowadziliśmy w lutym zajęcia ze statystyki dla dzieci w wieku 8-9 lat pod roboczym tytułem ,,Czy można zważyć psa linijką?”. Poniżej krótki opis tych zajęć i na gorąco garść wrażeń. Zajęcia były prowadzone w ramach Uniwersytetu Dzieci i były możliwe wyłącznie dzięki zaangażowaniu i wsparciu merytorycznym Honoraty Łach (Uniwersytet Dzieci).

Jeżeli chciałbyś/łabyś aby podobne zajęcia przeprowadzić w podstawówce Twojego dziecka, napisz do mnie maila. Może uda się coś zorganizować. Najłatwiej będzie to zrobić w Łodzi / Warszawie, ale w innych miejscach? Kto wie…

Pomysł na zajęcia był następujący: pokazać dzieciom, że rzeczy trudno mierzalne można oszacować na podstawie pomiarów rzeczy łatwo mierzalnych. Wszystkich szczegółów nie zdradzimy dzisiaj (zdradzimy gdy powstanie szczegółowy scenariusz lekcji), ale jako przykłady:

  • szacowaliśmy wagę T-Rexa (wiemy jak długi jest jego szkielet więc możemy oszacować masę gada),
  • szacowaliśmy ciężar psa, który przebiegł za oknem,
  • na podstawie wielkości buta szacowaliśmy wzrost właściciela tego buta.

Po drodze dzieci miały okazję samodzielnie zbudować wykres kropkowy przedstawiający zależność masa / wielkość, dopasować do punktów trend liniowy (w skali log log) i odczytać z wykresu szacunek masy zwierzaka.

Screen Shot 2016-03-14 at 18.01.43

Dobry ten trend czy zły? Chyba trzeba go trochę dociążyć.

Screen Shot 2016-03-14 at 17.32.30.png

A może chciałbyś/ałabyś poprowadzić takie zajęcia dla uczniów?
Poniżej kilka wrażeń spisanych przez Agnieszkę.
Te zajęcia to dopiero początek…

16.11.2015 – I tu się to wszystko zaczyna…
Widzę maila od Przemka:
“Będę na przełomie lutego i marca prowadził dla dzieci (8-10lat) warsztaty o zrozumieniu statystyki. Warsztatów może być do 12 i szukam osób do pomocy. Gdyby coś takiego Cię interesowało to zapraszam, daj znać.
P”
I bez zastanowienia odpisuję, że oczywiści chętnie i że wezmę cały jeden dzień, 4 sesje warsztatowe.

17.11.2015 – W co ja się wplątałam…!?
Dociera do mnie waga wypowiedzianych słów i podjętych zobowiązań. Przecież ja nigdy nie pracowałam z dziećmi! I w żaden sposób nie wiem jak do nich przemówić. Uświadamiam też sobie, że będzie to słuchacz najbardziej wymagający, nie dający żadnego kredytu na uwagę i skupienie, bezapelacyjnie spostrzegawczy, szczery do bólu, z wbudowanym wykrywaczem kłamstw lepszym niż te posiadane przez służby specjalne.

Nadszedł czas tworzenia materiałów. Poznałam Uniwersytet Dzieci, zobaczyłam jak wiele ciekawych ludzi się tam udziela i jakie problemy przygotowują dla małych studentów. Przyszedł pierwszy mail od Honoraty, aż kipiał pozytywną energią. Pomyślałam “Wow, to będzie początek przygody…”. Wspólne wybieranie szaty graficznej, gigabajty wymienionych maili i naprawdę poczułam się częścią tego projektu. Byle do 20.02 i pierwszych warsztatów…

20.02.2016 – Jakiego powera to daje!
Wysiadam z pociągu i nie wiem, czego się spodziewać. Pierwszą serię warsztatów prowadzi Przemek. Ja tym razem tylko jako wolontariuszka, ale już uczestniczę w warsztatach. Jejku, te dzieci są takie małe… Takie ciekawe świata! O wszystko pytają. Dzieciaki patrzą z otwartymi buziami gdzie na wykresie będzie ta ogromna sekwoja, grzecznie się mierzą.
Ja jestem zmęczona po zaledwie jednej godzinie pomocy.
Wspólna burza mózgów co można zmienić, ulepszyć, zmodyfikować.
Zapisuję sobie wszystko bo za tydzień pora na mnie.

27.02.2016 – Jestem z siebie dumna
Ze stresu nie spałam pół nocy. A jak nie będę znać odpowiedzi na ich pytania…? A jak ich nie zainteresuję…? Co jeżeli wyjdą znudzone…?

Ścisk w żołądku odczuwam bardziej niż przed najtrudniejszym egzaminem. I właściwie egzamin mnie czeka. Na dodatek ustny i 20 osobowa, bardzo niecierpliwa, rozbiegana i pełna wigoru komisja.

Minęła pierwsza godzina. Nie pamiętam prawie nic, ale podobno wyszło dobrze. Zaczyna do mnie docierać, że już po. Jestem z siebie taka dumna!

Później poszło już z górki. Satysfakcja tylko wzrastała. Widziałam, że te dzieci na prawdę czują się potrzebne bo mogą pomóc rozwiązać mój problem, że są zaskoczone jak duża jest sekwoja, że na hasło “ważenia linijką” świecą im się oczy. Dodatkowo wiem, jak dużo się nauczyły, bo działaliśmy w systemie ja pokazuję – oni robią. To ich pierwsze w życiu rysowanie wykresów, a tak dobrze im idzie. Porównują to do gry w statki! Grzecznie się mierzą, wybiegają z sali krzycząc do rodziców ile mają wzrostu, są naprawdę zaciekawione. Nie wiem, czy lepiej bawiłam się ja, czy one 😉 I w życiu bym nie pomyślała, jak dużo satysfakcji to może dać.

05.03.2016 – To nie koniec, a dopiero początek
Dziś warsztaty Martyny. Miałam tydzień na ochłonięcie i przespanie się z tematem. Wszystkie za i przeciw rozważone, już podjęłam decyzję – chcę działać dalej!

Ustaliliśmy wstępny plan działania. To, że chcemy robić to dalej na dużo większą skalę jest już pewne. Do ustalenia pozostaje forma. Bałam się, że ta przygoda się już kończy, a okazało się że może to być początek niesamowitego projektu. Zbieramy fundusze, wrzucamy filmiki na platformy crowdfundingowe, szykujemy komiks, paczkę dla nauczycieli i sami nie wiemy co jeszcze…

Kolejny “update” jak tylko wypłyniemy na ocean. Na razie budujemy okręt i kompletujemy załogę.

2 thoughts on “Statystyka dla 8-9-latków, czyli jak zważyć psa linijką?”

    1. Świetnie.
      Proszę napisać maila na smarterpoland na serwerze gmail.com, ułatwi nam to koordynacje kontaktów.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *