Warsztaty infograficzne, Katowice 2013

W ubiegłą sobotę i niedzielę, w Katowicach organizowane były ’Warsztaty infograficzne, Katowice 2013’ wspólnie przez Akademię Sztuk Pięknych w Katowicach [koordynacja: Justyna Lauer] i INPRIS [więcej informacji o warsztatach tutaj].

Zamysł był następujący. Zgromadźmy organizacje pożytku publicznego, które czegoś chcą, np, pokazać jak wygląda wybór sędziów do trybunału konstytucyjnego lub jak wygląda zachorowalność na nowotwory piersi w Polsce. Posadźmy ich w jednym miejscu razem z projektantami/grafikami z ASP [głównie ASP w Katowicach, ale byli też goście z ASP w Poznaniu]. W takim kotle pozwólmy tym dwóm grupom pracować, tak by razem zaprojektowały infografikę/plakat/broszurę/stronę www, co tam jest potrzebne żeby podstawiony cel zrealizować.

Pomysł interesujący. Projektów zgłoszonych przez NGOsy było osiem, projektantów było około 40. Czasu na pracę w zespołach, prezentowanie swoich rozwiązań, zbieranie komentarzy było sporo. Dodatkowo w trakcie warsztatów odbyły się ciekawe wykłady: o ilustracji, o typografii, o narracji obrazem.

Nasza fundacja pojechała tam z projektem nad którym aktualnie pracujemy, tj. przedstawieniem statystyk dotyczących zachorowań na raka piersi w sposób zrozumiały dla pacjentek. To nie jest proste. Robić wykresy dla samego siebie jest łatwo. Robić wykresy dla osób obcujących z wykresami się da. Ale prezentować dane osobom, które nie są oswojone z odczytywaniem krzywych przeżycia, to już inna para kaloszy.

W realizowanym projekcie naszą grupą docelową są kobiety, które mają 50-70 lat, dowiedziały się, że mają nowotwór piersi, są przerażone, ale też chcą się dowiedzieć więcej jak wyglądają prognozy dla osób chorych. Łatwo popaść w generowanie nieprawdziwych obietnic, spłycanie informacji do poziomu papki, łatwo straszyć śmiercią, łatwo odciąć się od tematu pokazując morze liczb.

Ale my chcemy pokazać jak wyglądają prognozy w sposób czytelny dla osoby starszej i mniej obytej z wykresami.

Jak to zrobić?

Dużo mówi się o zaletach interdyscyplinarności, jest to bardzo modne słowo. Pewnie o interdyscyplinarności można nawet mówić przy okazji współpracy fizyka teoretycznego z fizykiem eksperymentalnym. Jednak inną jest sprawą współpraca 'ścisłowców’ ze 'ścisłowcami’ (wiedza różnych osób jest różna, ale podstawy są podobne i komunikacja jest możliwa bez wielkich wyrzeczeń) a inną 'ścisłowców’ z 'nie-ścisłowcami’ [wybaczcie etykietki, ale wiecie o co chodzi].

Gdy statystyk rozmawia z projektantem czy grafikiem, gdy każdej ze stron zależy na efekcie końcowym, wtedy widać jak trudno wyjść ze swojej skóry i spojrzeć na coś z innej perspektywy. Np. w zespole poświęciliśmy ponad dwie godziny na 'dynamiczną’ dyskusję o sensowności używania wykresów kołowych. Z punktu widzenia projektantów i grafików koło jest obiektem bardzo przyjaznym, estetycznym, naturalnym, nie straszy odbiorcy, więc nadaje się idealnie. Moje poglądy są zupełnie inne, wykresy kołowe nie pozwalają na precyzyjne komunikaty, nie pozwalają na porównania, nie nadają się do przedstawiania zmian w czasie.

Pracując na odległość łatwo jednej ze stron się poddać, machnąć ręką i powiedzieć, niech będzie, zrobię jak chcesz.
Dla nas to nie była opcja. Zderzenie poglądów przerodziło się w kwestionowanie wszystkiego, podważanie każdego przyjętego założenia i następnie próbę złożenia w całość kawałków, które ostały się w ogniu krytyki.
Fantastycznie!
Wyszedł nam z tego pomysł na kilka eksperymentów. Np. dodanie linii pomocniczych na kołach pomagających odczytanie kątów i sprawdzenie czy to będzie ,,zjadliwe”. Ale czy naturalny jest podział koła na 8, 10 czy 12 części? Nie wiemy! Więc zróbmy eksperyment! Najlepiej na pozostałych uczestnikach!
Było też sporo dyskusji dotyczących zupełnych fundamentów dotyczących komunikacji z czytelnikiem. Koledzy i koleżanki projektanci nalegali by informację podzielić na części i przedstawić części niezależnie w sposób prosty[=czytelny]. Maksymalnie jedna zależność na jednym ,,skrawku” (wykresie czy grafice). Ja nalegałem, żeby przedstawić całość w postaci jednego czegoś, najbardziej zwartego, czytelnego i pokazującego zależności pomiędzy wieloma wieloma czynnikami. Takich dyskusji było wiele i z mojej perspektywy otwierają one oczy na zupełnie nowe rzeczy.

Podsumowując, było fantastycznie mam nadzieję że takich inicjatyw będzie więcej i więcej.
Pojawiło się wiele pomysłów na kolejne projekty, o których pewnie niedługo napiszę.
Temat komunikacji z użyciem danych to działka w której czerpać należy i z doświadczeń analityków i z doświadczeń projektantów/grafików.

Druga część warsztatów będzie miała miejsce w maju. Do tego czasu mam nadzieję, że powstanie 'to coś’ nad czym pracujemy. Jak tylko powstanie to oczywiście pokażę na blogu.

I anegdotka.
Prowadzę zajęcia z pakietów statystycznych R i SAS. Ostatnio jeden ze studentów zapytany o wrażenia powiedział, że bardzo mu się podoba, ale uważa, że poziom trudności jest nierówny. Są trudne tematy, takie jak profilowanie, debugowanie, raportowanie kodu i są też bardzo proste tematy, takie jak tworzenie wykresów. Tymczasem z mojej perspektywy, profilowanie, debugowanie, raportowanie to były proste rzeczy, a trudne rzeczy to projektowanie wykresów. Zresztą, większość studentów nauczyła się szybko profilować, debugować, raportować kod, ale wykresy w ich projektach nie dość, że były nieprzemyślane, to jeszcze w wielu przypadkach tego braku przemyślenia oni sami nie dostrzegali [pewnie jest w tym oczywiście sporo mojej winy, powinienem położyć większy nacisk].

Więc jak to jest?

Czy analitykom potrzebne są zajęcia z komunikacji z użyciem danych? Uwrażliwiające na sposób czytania przez różne osoby różnych charakterystyk wykresów.
Czy też dbanie o takie 'duperele’ to strata czasu, ważniejsze jest by wiedzieć jak generować raporty szybciej niż jest je w stanie przeczytać szef? Ewentualnie po drodze podsyłanie raportów grafikowi, by ten je 'upiększył’.

6 thoughts on “Warsztaty infograficzne, Katowice 2013”

  1. Myślę, że ten film może Ciebie zainteresować – http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=RbKIGY1ApoE

    Bank Światowy wychodzi z inicjatywą promującą Open Data, wykorzystania danych pochodzących z Internetu (w tym tzw. Big Data).

    Dużo ciekawych rzeczy można znaleźć tutaj – http://blogs.worldbank.org/opendata/

    Chciałbym żeby kiedyś, w przyszłości, z podobną inicjatywą wyszedł Główny Urząd Statystyczny (oczywiście w ramach zachowania tajemnicy statystycznej), na przykład w prezentowaniu danych makroekonomicznych czy z BDL.

    1. Ciekawe,
      nie ma co czekać na GUS, myślę że coś takiego mógłby zorganizować ICM, mają masę ciekawych danych.
      Zajmę się tym jak zacznę tam pracować 😉

  2. Bardzo ciekawa inicjatywa. Co do pytań na końcu, to myślę, że nie ma jednego rozwiązania problemu wizualizacji.

    Ja np. głównie robię wykresy na potrzeby prac naukowych, gdzie adresatami są inni specjaliści. Tu myślę, że jest nie najgorzej i to nie dlatego, że wykresy są dobre, ale dlatego, że czytelnicy są dobrzy (tzn. są uważni i wiedzą jak czytać i oglądać).

    Trudniej już jest jeśli przychodzi do wykładów dla studentów. Ja staram się używać sporo elementół graficznych, ale nie jest to proste, i pewnie tu sporo już można by poprawić albo szkoląc takich jak ja nauczycieli akademickich, albo zapewniając jakiś dostęp do pomocy fachowców (no, to może trochę utopijny pomysł…).

    No a tworzenie grafik dla „publiczności” to już jest wyższa szkoła jazdy… Myślę, że świetnie, że organizujecie takie spotkania grafików z zainteresowanymi -> im więcej tego tym lepiej, ale myślę, że to są umiejętności, które niewiele osób jest w stanie posiąść. Ja np. teoretycznie wiem co chcę przedstawić, przeczytałem parę książek Tufte’a, więc niby wiem jak ma wyglądać infografika, ale brak mi tego „oka”, żeby zwizualizować estetyczny i czytelny wykres zanim go „wykonam”.

    1. Wydaje mi się [ale tylko wydaje, nie mam dowodów], że można nauczyć się jak robić/projektować wykresy dla różnych odbiorców.
      Tak jak [do pewnego] poziomu praktycznie każdy może nauczyć się szkicować czy rozpoznawać ze słuchu instrumenty w orkiestrze czy rozpoznawać fonty i zwracać uwagę na konsekwencje wyboru kroju pisma.
      Tyle, że tworzenie wykresów to bardzo świeża sprawa w porównaniu ze szkicowaniem, muzyką czy typografią więc jeszcze nie ma zbyt wielu źródeł z których się można uczyć.
      Ale są próby kodyfikacji procesu tworzenia wykresów.

  3. Nawet nie chodzi o to, że naukowcy przyglądają się wykresom uważniej. Komunikacja nauki ma wypracowane pewne konwencje i utarte schematy, których naukowcy są wyuczeni i raczej „czytają” wykresy niż je oglądają. I nawet nie mam na myśli rzeczy takich jak wykresy Minkowskiego, kołowe reprezentacje genomu bakteryjnego czy inne ściśle zdefiniowane reprezentacje liczb, ale np. konwencję reprezentacji przestrzeni kartezjańskiej czy funkcji.
    Przypomina mi to moje początki w harcerstwie z poruszaniem się w terenie z mapą. Kartografia wypracowała całą masę schematów, znaków i uproszczeń – mapę się czyta, a kto nie umie wyczytać czego szuka, temu kilometry idą w tyłek 😉

    Być może przyszłość, to ustalona „notacja wykresowa”. Wypracowaliśmy już standardy reprezentacji słów, terenu czy muzyki.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *