Quo vadis cogito, czyli podsumowanie roku działalności i plany na przyszłość

Dzisiaj mija 14 miesięcy od pierwszego wpisu na blogu i dokładnie rok odkąd blog zamienił się w fundację. To dobry powód by zatrzymać się na chwilę i zrobić małe podsumowanie tego co udało się zrobić i zastanowić się co dalej.
Napiszę więc skąd się wziął pomysł na bloga, podzielę się kilkoma doświadczeniami, podsumuję ubiegły rok (a jakżeby inaczej) w liczbach i zastanowię się co i jak dalej.

Rok temu, przedawkowawszy oglądanie TEDów, zacząłem na nowo szukać miejsca dla siebie. Szczęśliwie się złożyło, że dziekan po wysłuchaniu moich zmartwień załamał ręce i dał mi roczny urlop. Po kilku tygodniach robienia różnych rzeczy zacząłem prowadzić blog. Brakowało mi czytelnych opisów otaczającego mnie świata bazujących na rzetelnych liczbach. Wokół nieczytelne wykresy, nieprecyzyjnie odczytane dane, wnioskowanie na podstawie naprędce sklecionych procentów, wszechobecne przekonanie że statystyka jest jedynie narzędziem manipulacji. Aby jakoś to odreagować zacząłem prowadzić blog. Nie twierdzę, że potrafię robić lepsze wykresy czy lepiej wnioskować, ale przynajmniej mogłem na głos zastanowić się co jest dobrego a co złego w rożnych raportach. Dzisiaj, gdy czasem patrzę na niektóre wpisy sprzed roku, poraża mnie ich toporność, ale to chyba dobry sygnał, widać czegoś się nauczyłem. Zawodowo specjalizuję się w analizie danych medycznych, genetycznych i finansowych, ale drążenie w raportach z różnych dziedzin okazało się bardzo relaksujące. Poza tym taka wolność zajmowania się tym na co akurat przychodzi ochota bardzo uzależnia.

Z czasem pomysłów na projekty, które mnie interesują, pojawiało się coraz więcej i na dziś mam ponad 20 podkatalogów z materiałami do opracowania (np. komiksy o danych z Eurostatu, opowiadania statystyczne dla gimnazjalistów, ważony agregator sondaży poparcia partii, wizualizacja stanu szkolnictwa w Polsce).

Ale urlop, który dostałem od dziekana się skończył więc i czasu jest coraz mniej. Obowiązki pracownika naukowo-dydaktycznego trudno pogodzić z czasochłonnym hobby jakim jest grzebanie po raportach. Zadanie na najbliższe tygodnie to znalezienie sposobu, który pozwoli mi na kontynuowanie hobby. Jeżeli macie pomysły to piszcie na maila (przemyslaw.biecek na gmial.com).

Ale zboczyłem z tematu. Zobaczmy co się działo przez ten ostatni rok. Licząc od dnia pierwszego wpisu z 15 września 2011 na blogu pojawiły się 173 wpisy. Kilka gościnnych (o tym poniżej) ale większość moich. Blog miał być miejscem na dyskusje o danych, wynikach, wizualizacjach więc cieszy mnie 610 komentarzy do wpisów.

Ile to jest 610 komentarzy?

A ile to 173 wpisy (może i trudno poznać, ale to są maszyny do pisania)?

W ciągu ostatniego roku blog zanotował 750 tysięcy odsłon i sądząc po statystykach około 500 osób subskrybuje regularnie RSSy. To spora liczba jak na relatywnie wąską i jednak często wymagającą myślenia tematykę. Sądząc po statystykach portalu Alexa.com generowany zasięg w Internecie jest porównywalny do ruchu generowanego przez Fundacje im. Stefana Batorego czy Forum Obywatelskiego Rozwoju, czyli nieporównanie większe organizacje. Co więcej, zgodnie z danymi Alexa.com zasięg SmarterPoland jest zdecydowanie większy niż wielu organizacji pozarządowych zatrudniających dziesiątki osób.
Oczywiście liczba odwiedzin bloga nie jest sama w sobie miernikiem sukcesu w realizacji misji fundacji. Podejrzewam, że stronki ze śmiesznymi obrazkami zostawiają daleko w tyle ruch generowany przez wszystkie organizacje pożytku publicznego razem wzięte. Ale i tak te liczby cieszą.

Jeszcze bardziej cieszy mnie, że największe zainteresowanie budziły tematy dotyczące szeroko rozumianej edukacji. Widać zainteresowanie takimi tematami w narodzie jest spore. Pięć najpopularniejszych wpisów to (jeżeli nie czytaliście może warto teraz)

Do tego dochodzą wpisy gościnne, np Tomasza Owczarka zobacz tutaj czy Magdy Małczyńskiej-Umeda zobacz tutaj.

W ciągu tego roku z miesiąca na miesiąc utwierdzałem się przekonaniu, że niezmiernie ważna jest czytelna komunikacja rzetelnych danych. I w dziennikarstwie opartym o dane i w publikowaniu wyników w artykułach naukowych i w debatach na temat stanu lub kierunku. Komunikacja oparta na chęci przekazania historii, którą dane opowiadają. Niestety statystyki najczęściej są rozumiane jako ,zróbmy wykresy wszystkiego z wszystkim, musi być dużo i kolorowo, koniecznie z słupkami, wykresami kołowymi i w 3D’. Dobra wizualizacja to spore wyzwanie i dla statystyka i dla grafika i dla osób specjalizujących się w komunikacji. Ciekawe wyzwanie, co więcej wydaje się, że masa w nim otwartych problemów.

Zadanie do rozwiązania na najbliższe tygodnie to znalezienie formuły i miejsca, pozwalającego na kontynuowanie tego hobby. Wszelkie sugestie mile widziane.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code class="" title="" data-url=""> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong> <pre class="" title="" data-url=""> <span class="" title="" data-url="">